Kilkanaście lat temu zrezygnowałam z siebie na rzecz mojej rodziny. Zajęłam się domem i dziećmi, by mój pierwszy mąż mógł w pełni się realizować. Sobie powtarzałam, że postawiłam na lepszego konia. Jednak dla mnie zabrakło miejsca na torze.

Problem pojawił się kiedy mój mąż zmarł w tragicznym wypadku, a ja zostałam sama z kredytami i dwójką dzieci.

Okazało się, że nie ma lepszego konia. Jestem tylko ja i tylko ja. Musiałam to wszystko poskładać sama. Całą rodzinę. Nie było łatwo. Miałam momenty załamań i strachu, że sobie nie poradzę. 

Zastanawiasz się jak to przetrwałam? 

Pomogła mi najbliższa rodzina, dzieci, przyjaciele i terapia. Zaczęłam od uważnego życia. Chciałam poczuć i dostrzec każde piękno. Chciałam doświadczyć jeszcze wielu pięknych emocji i uczuć.

Zaczęłam od natury, spacerów w lesie, przytulania drzew, jogi na tarasie. Wyjęłam aparat i wyruszyłam w Polskę z dziećmi, a potem moim drugim mężem. Z miłością.

Pracowałam każdego dnia nad poczuciem własnej wartości, akceptacji mojego nowego życia. Robiłam tysiące zdjęć Obrazom, które leczą. Celebrowałam każdą chwilę z bliskimi.

Jako polonistka zaczęłam ubierać moje życie w słowa i zapisywać je na moim blogu, jako florystka dbałam, aby mój świat był piękny. Postanowiłam być szczęśliwą dla siebie i moich dzieci, postanowiłam Żyć Pięknie.

Dziś już wiem, że przeskoczę każdą kolejną górę, bo chcę widzieć słońce każdego dnia…

Tego właśnie pragnę również dla Ciebie.

Jeżeli doświadczasz aktualnie najdłuższej nocy w swoim życiu i potrzebujesz osoby, która wie, co to znaczy przeraźliwy strach, bezsilność i samotność to napisz do mnie.

Przejdziemy przez to razem!

3 + 4 =